piątek, 21 lipca 2017

"Alight/ Rozpaleni" Scott Sigler

Tytuł: Alight/ Rozpaleni
Autor: Scott Sigler
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 448


"M. Savage, zwana Em, przewodzi grupie dzieciaków, które obudziły się w dziwacznych trumnach, w tajemniczym pomieszczeniu, nie wiedząc, kim są ani jak się tam znaleźli. Krok po kroku, niebezpieczeństwo po niebezpieczeństwie, odkryli swoją tożsamość i prawdę o tym, co ich czeka. Stworzono ich jako ciała dla Starszych, przeciwko którym się zbuntowali. Znajdują się na statku kosmicznym, który pędzi na planetę Omeyocan, gdzie ma czekać na nich lepsza przyszłość. Ale planeta, na której mają żyć, okazuje się nie być tym wyczekanym i wytęsknionym rajem. Ślady wymarłej cywilizacji są przerażające i złowieszcze, a w dżungli kryje się nowy wróg. I nie ma dokąd uciec. 
Em i jej towarzysze stoją przed wyborem: walka albo śmierć. A gdy w ich szeregach coraz większe poparcie zyskuje niebezpieczny fanatyk wielbiący krwiożerczego boga, naprawdę zaczyna im grozić zagłada... "

Czytam fazami. Kiedyś była faza na antyutopie, bo akurat wszyscy zakochaliśmy się w "Igrzyskach śmierci". Kiedy przeczytałam "Gwiazd naszych wina" sięgałam po podobne historie. Aktualnie na tapecie są thrillery - chyba za sprawą "Dziewczyny z pociągu", bo, choć ona sama niezbyt mi spodobała, to sprawiła, ze na rynku pojawiło się więcej powieści z dreszczykiem, w których główną rolę odgrywają kobiety. Kiedy jednak sięgałam po "Alive" byłam we chwilowym szale na science-fiction. W tej chwili, nieco on osłabł, tak, jak i moja ochota na lekturę. Do pierwszego tomu mam jednak słabość i mimo że do kontynuacji zabierałam się jak przysłowiowy pies do jeża, to było oczywistym, że w końcu po nią sięgnę.

Pierwszy tom trylogii "Generacje" wcale nie należał do wyjątkowo cienkich. Jednak, po przeczytaniu książki "od deski do deski" nie wiem nic. Wciągnęła mnie historia, której nie potrafię nawet streścić. Oprócz wszystkich oczywistych zalet "Alive" ma jedną, dzięki której bez zastanowienia sięga się po kontynuację. Powód jest prosty - kompletnie nie wiadomo, o co tu chodzi!

Przez pierwszą część serii bohaterowie głównie... idą. Ale, o dziwo, sprawdza się to dobrze, nawet bardzo. Pod koniec pewna część historii zostaje zamknięta, a my dowiadujemy się, dlaczego Em i reszta bohaterów znajduje się w trumnach. Kompletnie nie wiemy jednak, jak wyglądać będzie świat, w którym już za chwilę się znajdą. Chyba za to właśnie kochamy fantastykę - tu wszystko jest możliwe.

Em jako główna bohaterka ma wszystko, czego oczekuje się po kluczowych postaciach w literaturze dla młodzieży. Jest odważna i waleczna. Choć odczuwa strach, to stara się tego po sobie nie pokazywać, aby być dobrą przywódczynią. Mimo wszystko to jednak tylko dziecko, dokładnie tak, jak pozostali bohaterowie tej historii. I tak, science-fiction staje się coraz bardziej młodzieżową fantastyką. 

"Alight" jest przyjemną lekturą i Ci, którzy pokochali pierwszy tom, z pewnością sięgną i po tę książkę. Choć czytało się ją dobrze, zabrakło mi nieco tego dreszczyka, który towarzyszył mi podczas lektury pierwszej części..

Ocena: 6/10

czwartek, 6 lipca 2017

"Friendzone" Sandra Nowaczyk

źródło
Tytuł: Friendzone
Autor: Sandra Nowaczyk
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 408


"Świetny debiut polskiej nastoletniej autorki! 
 
Tatum i Griffin przyjaźnili się prawie od kołyski. Byli dla siebie jak brat i siostra. Tak zawsze było i tak już miało pozostać.
Jeden taniec na balu maskowym zmienił wszystko.
 
Teraz oboje są pełni sprzecznych emocji. Czy będą chcieli za wszelką cenę pozostać przyjaciółmi? Przecież to ona zawsze miała być najważniejsza. Kiedyś sobie to obiecali. I do tego oboje mają partnerów. A co, jeśli tylko jedno z nich będzie chciało… no właśnie, czego?
 
Gdy do głosu dochodzą uczucia, czasami wszystko zdaje się rozpadać… i kiedy nie masz na kim się oprzeć, czujesz, że spadasz i że już nigdy się nie podniesiesz.
 
Przeczytaj pierwszą, pełną emocji książkę polskiej Estelle Maskame!" źródło

Po polskie powieści sięgam niezwykle rzadko. Mimo wielokrotnych prób, żeby przekonać się do naszych rodzimy autorów, dalej mam z tym problem. Niemniej jednak jedna z ostatnich debiutantek bardzo mocno przykuła moją uwagę i ciekawość wzięła górę - rozpoczęłam lekturę.

Mowa o Sandrze Nowaczyk. Nic Wam to nie mówi? Nie martwcie się, z pewnością wkrótce będzie o niej głośno. To młodziutka autorka, która została okrzyknięta polską Estelle Maskame. Miałam okazję czytać jej powieści i to naprawdę przyjemne, odprężające lektury na lato. A jako, że lato właśnie się rozpoczyna, to pomyślałam, że i powieść Sandry Nowaczyk nada się idealnie.

Główni bohaterowie tej historii to Tatum i Griffin (cała historia nie toczy się w Polsce, więc zapomnijcie o polskich imionach). Tak więc ta dwójka to najlepsi przyjaciele od dzieciństwa. Biorąc pod uwagę, że mają już naście lat jest to zażyłość robi się nieco dziwna, jednak nasi bohaterowie czują się świetnie w swoim towarzystwie i nie zamierzają tego zmieniać.

A jednak, jak nie trudno się domyślić, w końcu zdarza się coś, co kończy przyjaźń naszych bohaterów, a tworzy między nimi coś na kształt romansu. Od tej pory każda, dotychczas zwyczajna sytuacja robi się niezręczna, a Tatum i Griffin muszą podjąć najważniejszą decyzję - co dalej?

"Friendzone" to romans - nie będzie to chyba dla Was żadnym zaskoczeniem. Muszę jednak dodać, że ta opowieść jest bardzo, bardzo, bardzo romantyczna. Wiecie, motylki w brzuchu, miłość od pierwszego wejrzenia i dużo lukru. Żeby nie było, że nie ostrzegałam.

Warto dodać, że zawsze oceniam powieści w danym gatunku. A kiedy stawiam Sandrę Nowaczyk w jednej kategorii z autorkami powieści młodzieżowych, to w niczym nie ustępuje on swoim zagranicznym koleżankom - wręcz przeciwnie. Biorąc pod uwagę młody wiek obstawiam, że  jeśli Nowaczyk będzie dalej pisać, to jeszcze nie raz znajdzie się na listach bestsellerów w największych polskich księgarniach. 

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

środa, 21 czerwca 2017

"Piosenki o dziewczynie" Chris Russell

Tytuł: Piosenki o dziewczynie
Autor: Chris Russell
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 260
 
„To było takie samo uczucie, jakie masz wtedy, gdy wspinasz się na bardzo wysoki budynek, stajesz na krawędzi dachu, trzymając się barierki, a jakiś głos w twojej głowie każe ci skoczyć, przechylić się przez balustradę i runąć w dół niczym spadająca gwiazda.”
 
Tak właśnie czuje się Charlie, gdy pierwszy raz patrzy na nią Gabe West – frontman najpopularniejszego boysbandu świata, Fire&Lights.
 
Do tej pory Charlie najlepiej czuła się schowana za obiektywem swojego aparatu – niewidzialna i niesłyszalna. Wcale nie chciała robić zdjęć na koncercie Fire&Lights, chociaż poprosił ją o to Olly, dawny kolega ze szkoły, a obecnie członek zespołu. Ktoś ją w to wrobił i nie mogła już odmówić.
 
Szalony, charyzmatyczny Gabe sprawia, że jej życie zmienia bieg. Charlie czuje, że jest między nimi niezwykła bliskość, związek, który trudno wytłumaczyć. Dlaczego wszystkie teksty Gabe’a są o niej? Jaka tajemnica kryje się w ich słowach?

Charlie nie lubi być w centrum uwagi. Woli trzymać się na uboczu i bacznie obserwować otoczenie. W międzyczasie robi zdjęcia i pokazuje świat swoimi oczami. Oprócz zajmującego hobby, Charlie ma też najlepszą przyjaciółkę, z która uwielbia spędzać czas. Dziewczyna mieszka jedynie z ojcem, ponieważ jej mama nie żyje, jednak jest z nim bardzo zżyta.

Zdawać by się mogło, że Charlie jest typową nastolatką, może nieco bardziej skrytą niż inne, jednak w zasadzie nie różni się od swoich rówieśniczek, gdyby nie fakt... że przytrafia jej się coś niezwykłego. Do szkoły dziewczyny chodził kiedyś pewien chłopak, który teraz jest członkiem uwielbianego przez nastolatki boysbandu. I właśnie on wysyła do naszej bohaterki wiadomość z propozycją zrobienia zdjęć sobie i kolegom z zespołu po koncercie. Mimo obaw Charlie zaczyna spotykać się z muzykami i jak nietrudno się domyślić tak rozpoczyna się największa przygoda jej życia.

Książek o romansach z muzykami było całe mnóstwo. Przyznam szczerze, że sama mam do nich słabość - głównie za sprawą "Ostatniej spowiedzi", którą szczerze uwielbiałam. Szczerze mówiąc w gatunku "romans z gwiazdą" zdecydowanie preferuję muzyków - są o wiele wrażliwsi niż choćby sportowcy, czy aktorzy. Tak więc do "Piosenek o dziewczynie" podeszłam z bardzo optymistycznym nastawieniem.

Jeżeli chodzi o wątek miłosny, a nie oszukujmy się - to on jest tutaj najważniejszy, bywa dość schematycznie. Mamy nieśmiałą dziewczynę, jej szaloną najlepszą przyjaciółkę. Do tego nie zapominajmy oczywiście o sławnym, przystojnym i bogatym chłopaku. A w zasadzie... nawet dwóch, bo nie zabrakło tutaj czegoś na kształt trójkąta miłosnego. Niestety, wszystkie schematy zostały zachowane. Nie oznacza to jednak, że powieść jest zła, szczególnie, że między tymi schematami pojawił się dość nietuzinkowy wątek...

Najbardziej interesującą częścią tej historii okazała się dla mnie geneza piosenek tworzonych przed Fire&Light. Nasza bohaterka czuje, że skądś je zna i jak się okazuje - coś w tym jest. Szkoda tylko, że zagadka nie została w pełni rozwikłana, a zakończenie zostawia nas z większą ilością pytań niż odpowiedzi.

"Piosenki dla dziewczyny" to bardzo sympatyczna historia, która przypadnie do gustu przede wszystkim nastoletnim czytelniczkom. Opowieść w sam raz na lato, która wciąga na tyle, że możemy się zrelaksować. Nie jest to ambitna, zmieniająca życie lektura, jednak czyta się ją bardzo przyjemnie.

Ocena: 6/10
 
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl
 

środa, 31 maja 2017

"Uwięzione" Natasha Preston

źródło
Tytuł: Uwięzione 
Autor: Natasha Preston 
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 397
"Pewnego wieczoru Summer idzie sama na imprezę. Nigdy na nią nie dociera.
 
Lewis, jej chłopak, później nie może sobie wybaczyć, że nie było go przy niej.
 
W jednej chwili szczęśliwa nastolatka traci kochającego chłopaka, rodziców i brata. Traci całe swoje życie, trafiając w miejsce, z którego nie ma ucieczki.
Od tej pory nie będzie już sobą, Summer. Wraz z trzema innymi dziewczynami będzie musiała znosić życie w zamknięciu, codzienny strach i ból i… o wiele więcej.
W tej sytuacji nie ma dobrych zakończeń.
 
Przeczytaj tę książkę, a nigdy już nie będziesz chciała dostawać kwiatów." źródło

Nastoletnia Summer szykuje się na imprezę. Jej chłopak nieco obawia się, że ma wyjść sama o tak późnej porze, ale dziewczyna zbywa go śmiechem. Pewnie nie jeden raz wspomni w pamięci tę sytuację, ponieważ to wyjście okazało się najgorszą decyzją w jej życiu. Summer nigdy nie dociera na imprezę. Podczas, gdy jej bliscy odchodzą od zmysłów dziewczynę spotyka to, czego najbardziej boją się rodzice.

"Uwięzione" przypomina nieco film "Pokój". Choć opowieści o przetrzymywanych wbrew własnej woli kobietach było już sporo, zazwyczaj są to  thrillery, które kręcą się przede wszystkim wokół śledztwa. Tutaj owszem, dowiadujemy się nieco o śledztwie oraz jak reagują bliscy Summer, jednak to wątek poboczny. Najważniejszy wśród nich jest chłopak dziewczyny, jego reakcje i próby poradzenia sobie ze zniknięciem ukochanej. Ile czasu potrzeba, żeby ktoś przestał nas szukać?

Ciężko sklasyfikować tę historię jako jeden gatunek. To połączenie powieści psychologicznej, dramatu, thrillera, a nawet romansu. Co ciekawsze, odnoszę wrażenie, że akurat ta historia trafi również do młodzieży - rówieśniczek Summer. Może to i dobrze, bo choć porwanie jest zawsze winą tylko i wyłącznie porywacza, to ostrożność nie zaszkodzi. Kto wie, ilu psychopatów chodzi po świecie?

Co podobało mi się najbardziej? Zmiany w psychice Summer i uwięzionych wraz z nią dziewcząt. Najgorsze okazały się nie ból i upokorzenie zadawane przez Clovera, lecz rany psychiczne - te goją się jeszcze dłużej. Nie tylko główna bohaterka ma swoją historię. Pozostałe z dziewcząt, a nawet ich oprawca również swoje w życiu przeszli. Z ciężkim sercem obserwowałam jak dziewczęta tracą wolę walki i przyzwyczajają się do zaistniałej sytuacji, jakby była czymś normalnym.

"Uwięzione" nie są książką idealną. Jednak ciężka tematyka uniemożliwiła mi racjonalną ocenę tej historii. Przestałam zwracać uwagę na mankamenty takie jak język, za bardzo przejmując się losem bohaterki. 

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

wtorek, 23 maja 2017

"Nic do stracenia. Początek" Kirsty Moseley

źródło
Tytuł: Nic do stracenia. Początek  
Autor: Kirsty Moseley  
Wydawnictwo:  Harper Collins
Stron: 464

"W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kolejne lata jej życia w piekło.
Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.
Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą.
Jednak kolejne dni przynoszą złe wiadomości. Wkrótce ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Jeśli tak się stanie, Ashton i Anna znajdą się w niebezpieczeństwie" źródło
Anna jest przeszczęśliwą "prawie"szesnastolatką. Dziewczyna właśnie zamierza spełnić swoje marzenie i urodziny spędzić w klubie wraz z ukochanym chłopakiem. Długo oczekiwany wieczór szybo zamienia się jednak w koszmar. Bohaterka jest zjawiskowo piękną dziewczyną i wpada w oko mężczyźnie, którego wolałaby nigdy nie spotkać. I tak w mgnieniu oka cały świat Anny zostaje przewrócony do góry nogami.

Następne lata są prawdziwym koszmarem. Dziewczyna jest przetrzymywana przez psychopatę, natomiast jej chłopak... On nie miał nawet tyle szczęścia. Kiedy Annie wreszcie udaje się wydostać, nie jest tą samą osobą i chyba nic w tym dziwnego. Co gorsze oprawca nie daje jej spokoju nawet będąc w więzieniu, a jako, że ojciec dziewczyny jest osobą publiczną, niebezpieczeństwo jest dwukrotnie większe. Tak trafia na  Astona - młodego mężczyznę, który ma odgrywać rolę jej chłopaka, a w rzeczywistości - być prywatnym bodyguardem.

Uwielbiam Kirsty Moseley. Nie w sposób, w jaki możecie powiedzieć, że kochacie Dostojewskiego czy Fitzgeralda. Nawet nie w sposób,w jaki uwielbia się Greena. Jednak w swojej kategorii - nieco ckliwych i nawet lekko banalnych romansów - Moseley nie ma sobie równych. Ja bardzo lubię od czasu do czasu (a może nawet odrobinę częściej) przeczytać romans i to taki, w którym pełno lukru. A u tej autorki tak właśnie jest - nawet, jeżeli bohaterowie mają za sobą mroczną przeszłość, to i tak wszystko jest wyjątkowo słodkie.
I tak, jest tu dość schematycznie - Anna jest przepiękną dziewczyną, której przydarzyła się ogromna tragedia. Ashton z kolei jest tak wyrozumiałym i idealnym facetem, że to wręcz nie możliwe. Sęk w tym, że książkę po prostu dobrze się czyta. Ta powieść zapewne nie zmieni mojego życia, ale pozwoli odstresować się po ciężkim dniu w pracy. I nawet jeśli za miesiąc zapomnę imiona głównych bohaterów - co z tego? Za rok będę mogła na nowo przeczytać tę historię, jakby był to pierwszy raz.
Między Anną a Ashtonem jest chemia. Przyjemnie czyta się nawet o ich randkach, ponieważ nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć. Momentami jest smutno, momentami śmiesznie, ale najważniejsze, że czyta się to po prostu dobrze. Jeśli lubicie taki rodzaj literatury, "Nic do stracenia" z pewnością trafi w Wasz gust.
Ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://harpercollins.pl/

czwartek, 11 maja 2017

"Dzikie serca" Suzanne Young

Tytuł: Dzikie serca
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo:  Feeria
Stron: 264

"Znasz ten stan, kiedy twoje życie rozsypuje się na kawałki, a ty desperacko chwytasz się jakichś fragmentów? Wiesz, jak to jest, kiedy twoje serce jest roztrzaskane a ty po prostu nie masz się czego złapać i czujesz totalną samotność, gdy ani miłość, ani rodzina nie dają ci nadziei, gdy tkwisz w swojej najgorszej wersji piekła? Tam jest Savannah, dziewczyna, która próbuje z ruin odbudować swoje życie. Jej matki nie ma, ojciec pije, a brat jest chory. W życiu Savvy brakuje też chłopaka, bo kto by chciał siedzieć z nią w takim bagnie. Savannah musiała zbudować grubą skorupę, żeby jakoś żyć, więc zdaje się, że nie ma do niej dojścia. Wtedy przydarza jej się Cameron, kolega ze szkoły i z totalnie innego świata, który próbuje zburzyć mury wokół niej. Savvy nie chce pozwolić sobie na zaufanie, bo może się okazać, że wszystko, co z takim trudem próbuje trzymać w ryzach, rozleci się z hukiem. Czy chociaż na milimetr wpuści go do swojego życia?
 
"Czasem bywa ciężko. Można ogromnie troszczyć się o kogoś, wiele mu ofiarowywać... Nauczyłam się jednak, że miłość niekiedy nie wystarcza"
 
Ta książka wbije Cię w fotel i nie puści do ostatniej strony. To trudna i niecukierkowa opowieść o prawdziwych problemach i o sile. Sile dzikiego serca." źródło
 
Mam ogromną słabość do Suzanne Young. Podbiła moje serce serią "Program" i od tamtej pory na nowo odkryłam w sobie miłość do antyutopii  (o czym pewnie już nie raz wspominałam). Przeczytałam wszystkie książki z serii i bardzo przywiązałam się do bohaterów, jednak ciągle było mi mało. Z radością przyjąłem więc wiadomość, że autorka wydała nową książkę - tym razem w zupełnie innym klimacie,  ponieważ nie ma w niej elementów fantastycznych.

Życie Savannah nie jest usłane różami dziewczyna dziewczyna musi radzić sobie nie tylko z brakiem matki i pijącym ojcem, lecz również nie bratem który wymaga wyjątkowej opieki. W tym wszystkim nie ma czasu dla siebie, koleżanek, a tym bardziej chłopaka. Jej największym pragnieniem jest... przetrwać kolejny dzień. Dzień, kiedy braciszek jest grzeczny i nie robi większych problemów  niż zazwyczaj jest wystarczającą nagrodą. A jeżeli ojciec postanawia  zostać przez  całe popołudnie trzeźwy to niemal dar niebios.

Mam ogromną słabość do Suzanne Young podbiła moje serce serial Program I od tamtej pory na nowo odkryłam w sobie miłość do antyutopii Przeczytałam wszystkie książki z serii i bardzo przywiązałam się do bohaterów jednak ciągle mało. Z radością przyjąłem więc wiadomość że autorka wydała nową książkę tym razem zupełnie inną ponieważ nie ma w nim elementów paranormalnych Czy choćby postapokaliptycznych.

życie Savannah nie jest usłane różami dziewczyna dziewczyna musi radzić sobie nie tylko z brakiem matki i pijącym ojcem lecz również nie bratem który wymaga wyjątkowej opieki w tym wszystkim nie ma czasu dla siebie koleżanek a tym bardziej chłopak z największym pragnieniem jest przetrwać kolejny dzień. Dzień kiedy braciszek jest grzeczny i nie robi problemów jest wystarczającą nagrodą A kiedy w dodatku i ojciec postanawia tu zostać przez przez całe popołudnie Animal dar Niebios to niemal dar niebios.

Cameron po prostu jej się przydarza... Zdawać by się mogło że dziewczyna nie ma na to żadnego wpływu. Jest przystojny, miły, sympatyczny i pochodzi z normalnej rodziny. Normalnej w świecie naszej bohaterki oznacza rodzinę, w której nikt nie pije, a jej członkowie zwyczajnie troszczą się o siebie nawzajem. Savannah nie ma jednak czasu na romanse, a tym bardziej na stałego chłopaka. Czy Cameron owi wystarczy odwagi aby zdobyć serce Savannah? Czy chłopak będzie w stanie znieść nie tylko problemy bohaterki, lecz również jej małego, chorego braciszka, którym nikt inny się nie zajmie?

Podejrzewam książka będzie dobra nie spodziewałam się jednak że połamie moje serce na kawałki. Suzanne Young Przeszła samą siebie, a ta historia  zaskoczy nawet najbardziej zagorzałych fanów "Plagi Samobójców". Nie zrozumcie mnie źle - to zupełnie inna bajka, tym razem mamy do czynienia z prawdziwym dramatem, mrożącą krew w żyłach historią głównej bohaterki, przedstawioną w taki sposób, że nie sposób się z nią nie utożsamiać. To prawdziwa lekcja życia. Kiedy cierpiała Savannah, cierpiałam również ja. Kiedy płakała, ja również ocierałam łzy. I nawet w najczarniejszej chwili mocno trzymałam kciuki, aby czekało na nią  szczęśliwe zakończenie, ponieważ na nie zasłużyła.

"Dzikie serce" znajdą specjalne miejsce na mojej półce i nie tylko dlatego (choć przede wszystkim), że to cudowna historia. Z przyjemnością mogę poinformować, że moja rekomendacja znalazła się we wkładce, a promowanie tak dobrej książki to zaszczyt. Mam nadzieję że wystarczająco mocno zachęciłam Was do lektury. Nawet, jeśli do tej pory nie byliście fanami autorki, jak już wspominałam to zupełnie inny gatunek - bardziej uniwersalny. Niezależnie od tego, ile macie lat jestem przekonana że "Dzikie serca" Was wzruszą. 


Ocena: 9/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl
 

wtorek, 11 kwietnia 2017

Zapowiedź: "Dzikie serca" Suzanne Young

"Dzikie serca" Suzanne Young

Premiera: 26 kwietnia 2017
"Tkwię w mojej najgorszej wersji piekła"
 
Znasz ten stan, kiedy twoje życie rozsypuje się na kawałki, a ty desperacko chwytasz się jakichś fragmentów? Wiesz, jak to jest, kiedy twoje serce jest roztrzaskane a ty po prostu nie masz się czego złapać i czujesz totalną samotność, gdy ani miłość, ani rodzina nie dają ci nadziei, gdy tkwisz w swojej najgorszej wersji piekła? Tam jest Savannah, dziewczyna, która próbuje z ruin odbudować swoje życie. Jej matki nie ma, ojciec pije, a brat jest chory. W życiu Savvy brakuje też chłopaka, bo kto by chciał siedzieć z nią w takim bagnie. Savannah musiała zbudować grubą skorupę, żeby jakoś żyć, więc zdaje się, że nie ma do niej dojścia. Wtedy przydarza jej się Cameron, kolega ze szkoły i z totalnie innego świata, który próbuje zburzyć mury wokół niej. Savvy nie chce pozwolić sobie na zaufanie, bo może się okazać, że wszystko, co z takim trudem próbuje trzymać w ryzach, rozleci się z hukiem. Czy chociaż na milimetr wpuści go do swojego życia?
 
"Czasem bywa ciężko. Można ogromnie troszczyć się o kogoś, wiele mu ofiarowywać... Nauczyłam się jednak, że miłość niekiedy nie wystarcza"
 
Ta książka wbije Cię w fotel i nie puści do ostatniej strony. To trudna i niecukierkowa opowieść o prawdziwych problemach i o sile. Sile dzikiego serca.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...